Vespa w Dakarze…

Właśnie ukazał się artykuł naszego kolegi klubowego z Krakowa, Kamila Jabłońskiego.
Tekst opowiada historię uczestnictwa w tej, jakże wymagającej próbie, jaką był rajd Paryż – Dakar, czterech Vesp P200X. Polecam 🙂

http://www.dakar.terenowo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=468%3Adakar-na-vespie-skuteczno-maego-skuterka&catid=55%3Awiadomoci&Itemid=149&fb_source=message

W ubiegłym roku, inspirowani tą przygodą, dwaj śmiałkowie z Genui wystartowali w Rajdzie Faraonów na PX150. Niestety tym razem bez wsparcia Fabryki, pomimo to podołali wyzwaniu. Własnymi siłami zbudowali maszyny i ukończyli rajd!

O ich historii dowiemy się pewnie więcej z następnego artykułu Kamela 🙂

Reklamy

Nowy PX 150 w limitowanej edycji na 150-tą rocznicę zjednoczenia Włoch.

2011

W Tatrach tej nocy zapowiadają -25C, świeżego śniegu dopadało tak, że mamy trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Jednym słowem powrót zimy i tylko narty smarować i ruszać na południe … Hmm … A ja tu siedzę, herbatkę z sokiem malinowym z mojego vespowego kubka popijam i wybiegam już myślami do przodu, co to będzie kiedy się wokół zazieleni i po „czarnym” ruszymy w niedzielę o 10h chen przed siebie … na południe.

Jak pewnie wiecie około roku temu przyszło mi do głowy połączyć iście romantyczne podejście do mojej Vespy z bardziej prozaicznym, mianowicie biznesowym zajęciem.
Ano takie Vespa Cafe mi przyszło do głowy … miejsce, gdzie po poradę można zaglądnąć, kawy z ekspresu się napić, o Osach, Lambrettach z młodości powspominać [w tym przypadku pozostaję raczej uważnym słuchaczem opowieści] fajny gadżet zanabyć, a nawet i nową, czy używaną Vespą wyjechać. Takie miejsce marzyło mi się dla ludzi, dla społeczności, paczki znajomych, która będzie rosła w siłę, będzie otwarta na każdego, kto tylko zechce z nami spędzać swój wolny czas.

Mamy środek zimy, a pomimo to na Lea zaglądają na kawę przyjazne dusze, pytają jak sobie radzimy, jakie mamy plany i jak przygotowania do sezonu, bo przecież sezon na vespowanie zaczyna się już w zimie, a dla niektórych nie kończy się wcale 😉
Jest pozytywna presja i motywacja by intensywnie rozpocząć przygotowania zarówno te biznesowe, jak i te klubowe, planować wspólne wycieczki i wyjazdy na zloty, te bliskie i te Światowe. Dlatego też w najbliższy piątek zapraszamy wszystkich chętnych na wspomnienia’10 i snucie planów’11.

Ten krótki tekst 😉 piszę w przerwie biznesplanowych rozważań i chyba już mogę podzielić się tym, co nowego planujemy w nadchodzącym sezonie w Vespa Cafe.

W Mediolanie Vespa zaprezentowała kilka nowych wersji znanych i sprawdzonych modeli. Można by powiedzieć, że w tegorocznej kolekcji każdy znajdzie coś w swoim guście.
Od złotego metalicznego Touringa, poprzez wiśniowe LXV i GTV Via della Moda, po matowe wersje Sport modeli S i GTS. Dla tych, którzy wolą Vespę brać na wesoło wprowadzono nowy kolor, ponoć ten najmodniejszy w tym sezonie, niebieski, dedykowany modelowi S i nowemu PX’owi. PX dostępny będzie w 2 wersjach silnikowych. Na początek 125ccm, a niebawem także w wersji 150 ccm.

W tym roku w Vespa Cafe pojawią się także starsze, używane modele Vesp, a także szerszy asortyment dostępnych części i akcesoriów oraz nowe modele kasków LEM, lepiej przystosowane do naszych warunków klimatycznych.
Aby lepiej wyeksponować związane z Marką gadżety, planujemy przeznaczyć osobne pomieszczenie na tzw. szołrum🙂

Już teraz stopniowo wprowadzamy do asortymentu nowe torby, modele, czapki, czy zapalniczki. Natomiast na poziomie „0” znajdzie się miejsce przy stoliku do przejrzenia skuterowej prasy przy kawie lub winku… 🙂

Mam nadzieję, że będziecie nadal wiernie nam kibicować i podpowiadać co jeszcze warto udoskonalić w Naszym projekcie żeby każdy vespowy gość czuł się jak u Siebie 🙂

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie,

Piotr

Paryska przygoda

Była jesień 2006 roku. Koniec października, a może początek listopada. W Krakowie padał deszcz, jednym słowem polska złota jesień odchodziła już w zapomnienie. Wybierałem się do Cluny we Francji, z krótkim przystankiem w Paryżu, na spotkanie Stowarzyszenia. W stolicy chciałem spędzić wieczór i następnego ranka ruszyć pociągiem na południe. Francesco, mój przyjaciel z Włoch, od lat zamieszkujący w okolicy Montmartre zaproponował mi, że pokaże mi kilka ciekawych miejsc w mieście.

Kiedy już dotarłem do jego mieszkania i przekazałem mu „tradycyjny prezent z Polski” ;), on rzucił beztroskim – On y va? i jednocześnie wręczył mi kask motocyklowy… Tu muszę się przyznać, że do tamtej pory na jednośladzie napędzanym silnikiem spalinowym w swoim życiu jechałem tylko raz, po krętej drodze a moje wspomnienia z tym wydarzeniem związane były cokolwiek mrożące krew w żyłach. No ale przecież jestem w Paryżu, otwarty na wszelkie nowe doznania… Czyli ruszamy… Na chodniku przed kamienicą rue d’Orsel moim oczom ukazała się czarna Vespa z połataną PowerTapem kanapą, licznymi zadrapaniami i wgnieceniami oraz, co nadawało jej niewątpliwie klimatu, naklejkami świadczącymi o zamiłowaniu jej właściciela do muzyki The Beatles. PX 125 E odpalił od pierwszego kopa. Wydobywające się z niego dźwięki od razu wywołały szeroki uśmiech na mojej twarzy, a może to był tylko nerwowy odruch z mojej strony 😉 Ruszyliśmy w górę brukowaną ulicą. Na początku bałem się że spadnę i kurczowo trzymałem się rurek bagażnika, ale już po chwili zorientowałem się że z Vespy się nie spada. Jest tak skonstruowana, że siedząc z tyłu nie musimy się trzymać by zachować poczucie bezpieczeństwa. Tu chyba muszę się trochę pohamować z wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków, bo przecież dopiero ruszamy 😉

Muszę przyznać, że nie ma lepszego środka lokomocji do zwiedzania wąskich zaułków Montmartre. Ta dzielnica jest jak małe miasteczko, pełna wąskich, czasem ślepych uliczek, podwórek,  spacerujących turystów i studentów zaglądających tu na wino, czy kolację do taniej knajpki. Dynamiczna jazda w takiej scenerii wymaga od prowadzącego nie lada umiejętności, a o nich i samym prowadzącym warto w tym miejscu wspomnieć.

Francesco mianowicie lata swej młodości spędził na Sycylii i chyba właśnie stamtąd wywodzi się jego styl jazdy. Papieros w ustach, gestykuluje na lewo i prawo. Orientuję się, że czasami nawet nie trzyma kierownicy. Pędzi jak szalony, a hamulce bębnowe w starszych modelach Vesp wymagają przewidzenia akcji hamowania na około 50m wcześniej. No chyba, że bruk jest mokry… 🙂

A że pogoda tamtego wieczora była ładna, po objechaniu dzielnicy ruszyliśmy w miasto w poszukiwaniu miejsca na małe piwko.  W piątki wieczorem ruch na ulicach Paryża jest niczego sobie. „Bezpieczne” poruszanie się wymaga znalezienia sobie miejsca pomiędzy samochodami, autobusami i niezliczoną ilością rozmaitych jednośladów. Dziś już wiem, że ocieranie się nogawkami spodni o zderzaki samochodów podczas lawirowania w korkach, jazda chodnikiem i ulicami pod prąd to normalne sceny z życia prawie każdego vespisty poruszającego się w przestrzeni miejskiej, lecz tamtego dnia było to dla mnie coś tak nowego i naładowanego dużą dawką adrenaliny, że nie mogłem pozostać tym doznaniom obojętny. Ten wieczór, choć nie miałem jeszcze wtedy o tym pojęcia, odmienił moje życie…

Potem krok po kroku wsiąkałem w vespowy świat. Najpierw długie poszukiwania wymarzonego PX’a. Remont. Nauka jazdy. Poszukiwanie współwyznawców w sieci. Założenie klubu „Vespowanie w Krakowie”, aż w końcu po przeszło pół roku przygotowań otwarcie Vespa Cafe. To w sumie długa droga, ale dziś wydaje mi się, że to wszystko to tylko początek wspaniałej przygody w otoczeniu Vespaniałych ludzi 🙂

P.S. Jeżeli chcielibyście opowiedzieć o Waszej przygodzie, o tym jak wyglądał wasz PIERWSZY RAZ, to proszę o kontakt, chętnie opublikujemy Wasz tekst na łamach naszego Bloga.